Dlaczego nie skorzystam z promocji w Rossmannie?

Cześć dziewczyny!

Jak zapewne większość z Was wie, przedwczoraj ruszyła kolejna promocja na kosmetyki kolorowe w drogeriach Rossmann. W związku z tym w internecie panuje istne szaleństwo. Co chwilę natykam się na posty o tym, co warto kupić albo przechwałki co udało się upolować. Tak, upolować to idealne słowo. Szczerze mówiąc to już się zrobiło nudne i momentami nawet zaczęło mnie trochę irytować. Dzisiaj opowiem Wam, tak dla odmiany, dlaczego rezygnuję z tego typu promocji. Oczywiście nie mam zamiaru nikogo zniechęcać do odwiedzenia drogerii w tym okresie. Mam jednak nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu zastanowisz się dwa razy zanim kupisz kolejny tusz do rzęs albo setną pomadkę w tym samym odcieniu, która i tak się przeterminuje. A teraz przejdźmy do konkretów. Dlaczego nie polecam kupować na tego typu promocjach? Powodów jest kilka.

Tłumy i kolejki do kasy.

Pierwszą rzeczą, która mnie zniechęca, to tłumy przy szafach z kolorówką i gigantyczne kolejki do kas. Przerażają mnie te wszystkie kobiety, które rozpychają się łokciami i wyrywają sobie kosmetyki z rąk. Uwierzcie, wiele już widziałam. Takie zwierzęce zachowania to kompletnie nie dla mnie. Zakupy lubię robić na spokojnie, kiedy mogę podejść do szafy danej marki, zastanowić się, obejrzeć a i tak pewnie ostatecznie kupię w Internecie.

Okrojony asortyment.

Zazwyczaj jest tak, że jeśli faktycznie wcześniej zaplanuję co chcę kupić, to okazuje się, że w pierwszym dniu promocji wszystko jest już wykupione. Każdy chce wypróbować na własnej skórze kultowe produkty, o których jest głośno, więc nie ma się co dziwić, że ciężko znaleźć polecany przez wszystkie blogerki podkład czy puder. Jakoś nie bardzo uśmiecha mi się biegać po całym mieście i szukać drogerii, w której kupię konkretny kosmetyk tylko dlatego, że zapłacę za niego połowę taniej.

A przecież ceny nie są wcale takie atrakcyjne…

Wydaje Ci się, że zrobisz interes życia, bo zamiast 200 zapłacisz 100 złotych? Może się zdziwisz, ale jesteś w błędzie. Większość kosmetyków drogeryjnych można kupić w internecie dużo taniej i to bez promocji! Wybór drogerii internetowych jest naprawdę spory, a i ceny bardzo przystępne. Dla przykładu: tusz Loreal Volume Million Lashes So Cuture można kupić na stronie ezebra.pl za około 30 złotych, natomiast w Rossmanie cena regularna to 60 złotych. Łatwo obliczyć, że po rabacie cena wyjdzie podobna. Zakupy przez Internet są łatwe, szybkie i przyjemne, a na dodatek tańsze.

Kupuj z głową!

Chcesz zaoszczędzić miliony monet, a w efekcie wydajesz więcej, bo kupujesz rzeczy, które wcale nie są Ci potrzebne. Dużo osób kupuje na zapas, bo jest taniej, a przecież tusz czy szminkę zawsze się zużyje. Pamiętajmy jednak o tym, że każdy kosmetyk też ma swoją datę ważności i może zdarzyć się tak, że zanim wykończymy jedno opakowanie, kolejne nie będzie się już nadawać do użycia. Zastanów się dobrze, czy dany kosmetyk jest Ci naprawdę niezbędny.

Pootwierane i wymacane produkty…

…to chyba mnie najbardziej denerwuje i to nie tylko na promocjach, dlatego rzadko zdarza mi się kupować cokolwiek z kolorówki w sieciowych drogeriach. Jestem pewna, że każda z Was przynajmniej raz w życiu widziała na własne oczy, jak klientka zamiast testerem pomalowała sobie usta pełnowartościową szminką albo otworzyła tusz tylko po to, żeby zobaczyć jaką ma szczoteczkę i odłożyła na półkę. Chyba żadna z nas nie chciałaby kupować pomadki, która była dotykana niekoniecznie czystymi palcami przez kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt osób.

Tak więc nie popadajmy w szaleństwo, wszystko na spokojnie przeanalizujmy i kupujmy rozsądnie. A Wy wybieracie się w najbliższych dniach do Rossmanna? Jeśli tak, to mam nadzieję, że robicie zakupy z głową a nie pod wpływem emocji. Dajcie koniecznie znać!

Buziaki!

P.

Kwietniowe nowości kosmetyczne. | La Mer, Golden Rose, Zoeva, Resibo.

Cześć dziewczyny!

Czy u Was też pada śnieg i jest niemiłosiernie zimno? Jeszcze kilka dni temu mieliśmy piękną, słoneczną pogodę a dziś od ran a sypie. Mam nadzieję, że ta zimowa aura szybko minie i wiosna wróci do nas na dobre. A póki co przejdę do tematu tego wpisu. W ostatnim czasie pojawiło się u mnie sporo nowości, głównie z kolorówki, ale nie tylko. Są to produkty, których jestem niezmiernie ciekawa. Niektóre z nich zdążyłam już wypróbować, ale większość nadal czeka na swój pierwszy raz. Jeśli jesteście zainteresowane, to zapraszam do lektury.

Zacznę może od najdroższego produktu, którym jest sypki puder La Mer. Jakiś czas temu Maxineczka na swoim kanale bardzo polecała ten kosmetyk. Oczywiście wtedy od razu pomyślałam, że nigdy w życiu nie wydam 360 złotych na puder, ale jak widać marzenia się spełniają i dostałam go w prezencie. Wiem, jestem szczęściarą. Jeszcze nie miałam okazji go wypróbować, więc nie wiem czy faktycznie jest wart swojej ceny, ale w najbliższych dniach planuję użyć go w jakimś makijażu. Recenzja na pewno pojawi się na blogu, więc czekajcie cierpliwie.

Rzadko kupuję nowe pomadki, ale skusiłam się ostatnio na Longstay Liquid Matte Lipstick z Golden Rose. Pewnie większość z Was już słyszała o tych pomadkach, bo jakiś czas temu było o nich głośno w internetach. Kupiłam na razie jedną, żeby wypróbować czy w ogóle się u mnie sprawdzi. Wybrałam tę w odcieniu 07 – przepiękny intensywny róż. Kolor będzie idealny na wiosnę i lato. Póki co robiłam jedynie swatche na ręce i muszę Wam powiedzieć, że trwałość jest naprawdę niezła, miałam problem ze zmyciem. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i mam nadzieję, że się nie rozczaruję. Drugim produktem marki Golden Rose jest rozświetlacz w sztyfcie Highlighter Stick, o którym czytałam dużo dobrego. Kupiłam go z myślą o sezonie letnim. Myślę, że fajnie się sprawdzi do rozświetlenia ciała, ramion czy dekoltu.

Wczoraj dotarła do mnie najnowsza paletka Zoeva Sweet Glamour. Ma piękne, pastelowe kolory idealne na wiosnę i lato. Mam nadzieję, że jakość tych cieni nie będzie odbiegać od pozostałych palet marki, które uwielbiam. Drugą nowością Zoevy u mnie jest paleta do brwi Brow Spectrum. Szukałam takiego produktu od dawna. W tej palecie mamy wszystko, różne odcienie brązów, które pozwolą na uzyskanie bardzo naturalnego efektu oraz jasne cienie do rozświetlenia lub wyczyszczenia obszaru pod łukiem brwiowym. Do kufra wizażysty będzie jak znalazł!

Moja kolekcja kosmetyków Resibo nieustannie się powiększa, niedawno dołączyły dwa nowe produkty: słynny olejek do demakijażu oraz nowość – balsam do ust. Jeszcze za krótko ich używam, żeby wydać rzetelną opinię, ale mogę Wam zdradzić, że póki co jestem zadowolona i marka Resibo kolejny raz mnie nie zawiodła. Będę dalej testować i na pewno podzielę się z Wami opinią.

Który z tych produktów najbardziej Was zainteresował? Możecie również podzielić się swoimi nowościami w komentarzach.

Buziaki!

P.

Naturalne masło shea – kosmetyk idealny. | Your natural side

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj chcę opowiedzieć Wam o produkcie, który wpadł w moje ręce całkiem przypadkiem a okazało się, że to bezwarunkowy must have! Masło shea, bo o nim mowa, powinno zwrócić uwagę przede wszystkim posiadaczek suchej skóry, ale nie tylko. Jest to kosmetyk na tyle uniwersalny i o tak wielu zastosowaniach, że tak naprawdę każdy może skorzystać z jego dobroczynnych właściwości.

Na początek kilka informacji ogólnych. Masło shea inaczej karite jest olejem roślinnym wytwarzanym z nasion drzewa masłosza parka. Jest bogate w wiele cennych składników, m.in. fitosterole, nienasycone kwasy tłuszczowe czy witaminy A, E i F.  Najlepszą opcją jest masło shea nierafinowane, gdyż w procesie rafinowania traci swoje właściwości oraz zapach. W takiej postaci (nierafinowanej) występuje jako twarda bryła o kremowo-żółtawej barwie i orzechowo – drzewnym zapachu, rozpuszcza się pod wpływem ciepła.

Masło, którego używam kupiłam na stronie mintishop, producentem jest Your Natural Side. Za słoik o pojemności 200ml zapłaciłam ok 36 złotych. Masło jest oczywiście nierafinowane.

Właściwości:

  • nawilżające i natłuszczające
  • łagodzące
  • przeciwstarzeniowe
  • ochronne (chroni przed słońcem, mrozem czy wiatrem)
  • przeciwzapalne
  • regenerujące
  • rozluźniające
  • wygładzające

Jak możemy je stosować?

  • W moim przypadku najlepiej sprawdza się jako balsam do ciała. Niesamowicie łagodzi, nawilża i natłuszcza moją przesuszoną skórę. Przynosi prawdziwą ulgę, zwłaszcza po kąpieli, kiedy bardzo często całe ciało swędzi, a czasami nawet piecze. Masło najlepiej wsmarować w skórę na noc, ponieważ nie da się ukryć, że zostawia dosyć tłustą warstwę, która nie wchłania się zbyt szybko. Rano skóra jest gładka, nawilżona i elastyczna. Uwielbiam ten efekt!
  • Dwa razy w tygodniu masło shea stosuję zamiast kremu na noc. Niewielką ilość rozgrzewam w dłoniach i delikatnie wklepuję w skórę twarzy.
  • Niedawno odkryłam też, że świetnie sprawdza się jako krem pod oczy! Cudownie nawilża i ujędrnia delikatną skórę wokół oczu, dzięki czemu makijaż wygląda dużo lepiej. Oczywiście w tym przypadku również stosuję masło na noc.
  • Masło shea jest najlepszym balsamem do ust. Poradzi sobie z najbardziej spierzchniętymi i przesuszonymi ustami! Wygładzi, nawilży oraz sprawi, że każda pomadka będzie wyglądać idealnie.
  • Podczas wieczornej aplikacji,resztki masła zawsze wsmarowuję w dłonie i paznokcie. Już po dwóch tygodniach ich stan znacznie się poprawił, zwłaszcza, że moje paznokcie po hybrydach nie były w najlepszej kondycji. Nie musiałam używać żadnej odżywki, bo masło je odpowiednio odżywiło i wzmocniło. Więc jeśli macie problem z pazurami, są słabe i łamliwe, to koniecznie wypróbujcie ten sposób!
  • Świetnie sprawdzi się również do…stóp, łokci i innych przesuszonych czy zrogowaciałych części ciała.
  • Ponadto możecie użyć go także do olejowania włosów, przy produkcji domowych peelingów lub do złagodzenia podrażnionej skóry np. po goleniu czy poparzeniu słonecznym. Warto też wspomnieć, że masło karite ma zastosowanie w przypadkach uczuleń, egzemy, łuszczycy. Sprawdzi się u alergików a także przy delikatnej skórze dzieci i niemowląt.

Dajcie znać, czy już używałyście naturalnego masła shea? Jak się u Was sprawdziło? A może polecacie inne naturalne masła? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!

Buziaki!

P.