Ulubieńcy lipca i sierpnia.

P1080830

 

Lato praktycznie dobiega końca. Pogoda typowo jesienna, szaro, buro i deszczowo. Ja jednak na chwilę powrócę do
słonecznych moentów lipca i sierpnia. Jeśli jesteście ciekawe jakich kosmetyków najchętniej używałam podczas
wakacji, to serdecznie zapraszam do lektury.

P1080835

Zacznę od wody termalnej Uriage, która jest moim totalnym must have. Kupiłam ją za 9zł w promocji i moja twarz od
razu ją pokochała. Zwłaszcza podczas upalnych dni okazała się dla mnie zbawienna. Odświeża, nawilża, łagodzi.
Absolutnie niezbędna dla cer suchych, wrażliwych czy naczynkowych. Jest to jednocześnie najlepsza woda termalna
jakiej używałam. Można stosować ją na makijaż, nie zrobi nic złego a nasza twarz troszkę odetchnie. Świetnie radzi
sobie równiez z wszelkiego rodzaju podrażnieniami. Wygodny atomizer rozpyla odpowiednią ilość wodnej mgiełki,
która momentalnie się wchłania. Wydajność także na plus, po trzech miesiącach stosowania nadal jestem w trakcie
pierwszego opakowania.

P1080839

W lecie stawiam na świeże, owocowo-kwiatowe zapachy. W tym roku powrociłam do wody toaletowejYves RocherUn Matin Au
Jardin Citrus Flower i jednocześnie najczęściej używałam właśnie jej. Delikatne cytrusowe aromaty zawładnęły moimi
zmysłami. Nie umiem opsiywać zapachów, ale nuty pomarańczy, mandarynki i tymianku idealnie sprawdzają się u mnie
podczas słonecznych dni.

P1080848

Paletka The Balm Nude Tude to prezent od mojej mamy. Niezmiernie się cieszę, że w końcu miałam przyjemność
wypróbować to cudo, o którym tyle się naczytałam, nasłuchałam i naoglądałam. I jestem zachwycona! Kolory idealnie
trafiają w moje nudziakowe gusta, są delikatne beże, ale i ciemniejsze brązy, z których wyczarować można makijaż
dzienny jak i wieczorowy. Cały czas zachwycam się trwałością tych cieni, jak łatwo się ze sobą łączą, cudownie
blendują i co ważne nie osypują. Szczerze mogę powiedzieć, że są to chyba najlepsze cienie jakich miałam okazję
używać.

P1080846

O płynie różanym pisałam ostatnio TU więc nie będę się powtarzać, jednak musiałam o nim wspomnieć w ulubieńcach,
bo spisuje się cudownie.

P1080844

Lipowy płyn micelarny czyli nowość od Sylveco to moje piwresze i zarazem bardzo udane spotkanie z tą marką. Kupiłam
go w promocji i sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Jest delikatny, nie podrażnia skóry, dokładnie usuwa makijaż.
Nie pozostawia lepkiej warstwy, czego bardzo nie lubię. Mixy niestety nie przebija, ale przyjemnie się go
stosowało. Niestety w regularnej cenie jest dla mnie trochę za drogi, ale jeśli tylko złapię gdzieś przecenę, to z
pewnością do niego powrócę.

Na razie to wszystko. Nadal mam problemy z laptopem, pracuję obecnie na komputerze zastępczym, który niestety lubi
płatać figle, dlatego z góry przepraszam za jakość zdjęć i nieregularne wpisy. Mam nadzieję, że za tydzień wszystko
wróci już całkowicie do normy.
Pozdrawiam Was ciepło.
Buziaki.

P.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s