Ulubieńcy stycznia.

Cześć dziewczyny!

DSC_0128

Styczeń minął mi bardzo szybko. Dopiero były święta a już mamy luty. Zimowa aura niekoniecznie sprzyja dobremu samopoczuciu, na mnie taka pogoda wpływa bardzo depresyjnie. Na szczęście ostatnio pojawia się coraz więcej słońca, co dodaje mi energii i motywacji do działania. Ale do rzeczy – dzisiaj kosmetyczni ulubieńcy miesiąca. Pojawiło się u mnie parę nowości, do kilku produktów wróciłam po dłuższym czasie, niektóre na stałe goszczą w mojej łazience. Zapraszam do lektury.

DSC_0155

 

DSC_0159

Jak zwykle zacznę od pielęgnacji. Niezmiennie sprawdza się u mnie krem Garden Roses od Make Me Bio, którego recenzja pojawiła się już na blogu [KLIK]. Zwłaszcza w zimie spisuje się rewelacyjnie. Moja skóra potrzebuje teraz głębokiego nawilżenia i właśnie ten krem mi to zapewnia. Buzia jest po nim gładka, jędrna i rozjaśniona, idealnie przygotowana pod makijaż. Niestety mój słoiczek już jest prawie pusty, więc pewnie w najbliższych dniach pobiegnę po kolejne opakowanie.

DSC_0150

 

DSC_0151

O maskach Biovax już kilka razy wspominałam na blogu. Używam ich od kilku albo nawet kilkunastu miesięcy i są niezastąpione, moje włosy je uwielbiają. Niedawno pojawiła się nowość z tej serii – odżywki BB 60 sekund, które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Posiadam wersję do włosów suchych i zniszczonych, co w zimie jest dla mnie prawdziwym utrapieniem. To świetna alternatywa dla maski, kiedy nie mam czasu siedzieć pół godziny w czepku i ręczniku na głowie. Odżywkę BB nakładam na ok 2 minuty i spłukuję. Efekt jest równie zadowalający, włosy są miękkie, delikatne, łatwo się rozczesują. Koszt to ok 20 złotych za 250ml, ale często pojawiają się promocje. Ja akurat kupiłam ją za ok 14 złotych.

DSC_0188

DSC_0194

Jeśli chodzi o kolorówkę, tutaj powiało się troszkę więcej produktów. Na pewno muszę wspomnieć o transparentnym pudrze Ben Nye, który zdecydowanie jest najlepszym pudrem jakiego kiedykolwiek używałam. Drobniutko zmielony, idealnie stapia się ze skórą, nie wchodzi w pory, nie podkreśla suchych skórek ani zmarszczek, nie wysusza nawet mojej bardzo suchej cery. Po prostu puder idealny!

DSC_0222

Ostatnio pisałam o paletce MUR Death by Chocolate [KLIK] i właśnie cienie z tej paletki najczęściej pojawiały się u mnie w makijażu w minionym miesiącu. Kolorki idealnie trafiają w moje gusta i długo utrzymują się na powiece. Za niewielkie pieniądze otrzymujemy dobrej jakości produkt naprawdę godny polecenia.

DSC_0173

DSC_0178

Cienie Color Tattoo jakiś czas temu robiły furorę w sieci. Zwłaszcza kolor permanent taupe był bardzo chwalony, więc postanowiłam go zakupić. Niestety na moich powiekach  kompletnie się nie sprawdził, więc wylądował na dnie szuflady. Ostatnio jednak postanowiłam wypróbować go do brwi i bingo! W tym przypadku sprawdza się świetnie. Nie lubię bardzo mocnego efektu podkreślenia brwi, a tym odcieniem możemy ten efekt stopniować od bardzo delikatnego do mocniejszego, w zależności ile nabierzemy produktu. Na dodatek jest to produkt wodoodporny, który faktycznie trzyma się na swoim miejscu i ciężko jest go zmyć.

DSC_0206

DSC_0210

Na koniec dwa produkty do ust. Na co dzień nie używam pomadek, wolę subtelniejszy efekt błyszczyka. Jednak na większe wyjścia czy imprezy szminka jest niezastąpiona. W takich przypadkach stawiam na produkty trwałe, które nie znikną z ust po jednym zetknięciu z filiżanką. Idealny długotrwały efekt zapewnia mi pomadka Rouge Edition Velvet od Bourjois. Byłam naprawdę zaskoczona, kiedy utrzymała się na ustach prawie cały dzień bez żadnych poprawek. Niestety, pomadki o przedłużonej trwałości mają jedną wadę – mogą wysuszyć usta, dlatego wcześniej trzeba zadbać o ich pielęgnację i odpowiednie nawilżenie. Kolorek Peach Club ślicznie wygląda na ustach, ale w planach mam zakup też innych odcieni. Cena ok 45 złotych może odstraszyć, ale za taką trwałość naprawdę warto.

DSC_0195

DSC_0201

I na koniec mój absolutnie ulubiony błyszczyk Butter Gloss Nyx w delikatnym odcieniu różu o smakowitej nazwie Creme Brule . Ma bardzo fajną lekko masełkowatą konsystencję, przede wszystkim ładnie nawilża usta, nie klei się (czego strasznie nie lubię) i nadaje subtelny kolor. Z trwałością, jak na błyszczyk, też nie jest najgorzej. Dodatkowo ślicznie pachnie. Noszenie go na ustach to czysta przyjemność. U mnie pojawia się praktycznie codziennie i zawsze mam go przy sobie. Na pewno zakupię też inne odcienie. Niedrogi produkt, kosztuje około dwudziestu paru złotych.

I to by było na tyle jeśli chodzi o ulubione kosmetyki. Dajcie znać, czy znacie któryś z nich. Podzielcie się również swoimi ulubieńcami. Czekam na Wasze komentarze!

 

Buziaki.

P.

 

Reklamy

2 thoughts on “Ulubieńcy stycznia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s