BeautyBlender bez tajemnic.

Cześć dziewczyny!

Każda pasjonatka makijażu na pewno wie czym jest Beauty Blender. Niepozorna gąbeczka w kształcie jajka zrobiła karierę wśród wizażystów na całym świecie, wiele osób nie wyobraża sobie bez niej codziennego makeup’u. Kiedyś nie rozumiałam tego fenomenu, dopóki sama nie przekonałam się na własnej skórze czym jest słynne „jajeczko”. Swojego pierwszego BB dostałam prawie trzy lata temu i wtedy przepadłam. Jako że przez moje ręce przewinęło się już kilka tych gąbek, chcę się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami na temat wad i zalet oraz rozwiać wszelkie wątpliwości osób, które zastanawiają się na zakupem tego akcesorium.

Krótkim wstępem przypomnę, czym charakteryzuje się Beauty Blender. Jest to gąbka wielokrotnego użytku, która nie zawiera lateksu i jest hipoalergiczna. Idealnie sprawdza się podczas aplikacji płynnych czy kremowych kosmetyków.  Producent zapewnia, że podkład nałożony Beauty Blenderem doskonale stapia się ze skórą, nie tworzy zacieków i smug, a widoczność zmarszczek i przebarwień jest mniej widoczna. Dodatkowo daje nam gwarancję żywotności produktu na okres 3 miesięcy.

KOLOR:

Wydawać by się mogło, że kolor to dosyć prozaiczna kwestia, ale z własnego doświadczenia wiem, że w tym przypadku ma on znaczenie. Być może to moje subiektywne wrażenie, ale wszystkie moje gąbki traktuję tak samo, dbam o nie w ten sam sposób i myję tymi samymi produktami a jednak w zależności od koloru ich żywotność się różni. Do tej pory miałam okazję używać fioletowego, różowego oraz czarnego, w kolejce czeka jeszcze czerwony. Najszybciej rozpadł się różowy, wytrzymał chyba 4 miesiące, natomiast najlepiej sprawdza się czarny, którego używam już od około 5 miesięcy i nadal wygląda jak nowy. Różowy i fioletowy odbarwiają się z czasem i wydaje mi się, że trudniej jest je domyć.

STRUKTURA I KSZTAŁT:

Jak już wspomniałam BB wykonany jest ze specjalnego piankowego tworzywa, które nie zawiera lateksu. Materiał jest porowaty i ma swoją strukturą przypominać naszą skórę, dzięki czemu tak dobrze wtapia w nią produkt. Gąbka jest bardzo przyjemna w dotyku, miękka i sprężysta. Kształt przypominający jajko, pękaty u doły i szpiczasty na górze, pozwala na szybką i precyzyjną aplikację podkładu nawet w trudno dostępne miejsca takie jak kąciki oczu czy skrzydełka nosa.

APLIKACJA:

Przed aplikacją należy zamoczyć gąbkę w wodzie i nadmiar odcisnąć w papierowy ręcznik. Pod wpływem wody zwiększa ona swój rozmiar i staje się jeszcze bardziej mięciutka. Aplikacja jest naprawdę bardzo przyjemna i szybka. Ja zazwyczaj najpierw nanoszę produkt na twarz, a następnie ruchami stemplującymi rozprowadzam. Uwierzcie, że zajmuje mi to naprawdę kilka sekund. Efekt jest naprawdę świetny, nie tworzą się smugi, podkład pięknie stapia się ze skórą i wygląda bardzo naturalnie. Gąbeczka idealnie sprawdzi się również przy konturowaniu na mokro a nawet do aplikacji pudru sypkiego, co sama praktykuję i uwielbiam efekt jaki wtedy otrzymuję.

Jeśli chodzi o „wypijanie” podkładu, to nie mogę stwierdzić, że gąbka w ogóle go nie wchłania, ale na pewno nie w takim stopniu jak robią to inne gąbki lateksowe dostępne w drogeriach. Dzięki temu, że BB pochłania część produktu, na twarzy zostaje tylko odpowiednia jego ilość. Wiem, że wiele osób uważa, że to marnowanie kosmetyku, jednak moim zdaniem nie jest to do końca wada.

MYCIE:

Producent poleca mydełko Solid. Miałam je i osobiści uważam, że nie jest warte swojej ceny (69zł). U mnie do mycia najlepiej sprawdza się zwykłe szare mydło w kostce, domywa wszystko i absolutnie nie niszczy gąbki. Oczywiście trzeba uważać, aby podczas mycia jej nie uszkodzić, np. paznokciem. Ja obchodzę się z nią bardzo ostrożnie, delikatnie wmasowuję mydełko a następnie płuczę i wyciskam aż gąbka będzie czysta. Warto pamiętać, aby dobrze wypłukać mydło, ponieważ jeśli zrobimy to niedokładnie, to gąbka może nam się szybko zacząć kruszyć. I jeszcze jedna wskazówka: polecam myć w letniej albo chłodnej wodzie.

CENA:

Mam wrażenie, że kilka lat temu BB był o paręnaście złotych droższy. Teraz możemy go kupić za 69 złotych, ale zdarzają się też promocje. Czy jest to drogo czy nie, to oczywiście kwestia indywidualna. Według mnie, jak na produkt, który zachwyca mnie efektem i wystarcza na pół roku (a nawet dłużej), nie jest to duża kwota.

PODSUMOWANIE:

Obecnie na rynku jest dużo tańszych zamienników, więc polecam porównać sobie z oryginałem i wybrać to, co jest dla nas najlepsze w zależności od potrzeb i budżetu. Każda skóra jest inna i będzie mieć inne oczekiwania. Dla mnie jest to zdecydowanie najlepsza gąbka do makijażu i osobiście Wam ją polecam. Trochę się rozpisałam, jak nigdy, ale mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i rozwiałam Wasze wątpliwości. Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem w komentarzach.

Buziaki!

P.

Reklamy

33 thoughts on “BeautyBlender bez tajemnic.

  1. Stosowałaś może podobną gąbeczkę z Annabelle Minerals? Jestem strasznie ciekawa opinii o niej :) Osobiście nie używałam jeszcze tego typu gąbeczek, ale powoli przymierzam się do zakupu :)

  2. Mam jakiś tańszy odpowiednik BB, kupiony na próbę i jeszcze go do końca nie ogarniam… :P W każdym razie po tym poście chyba będzie lepiej, szczególnie jeśli chodzi o kwestię używania i mycia ;)

  3. Ja w tej chwili używam zamiennika i jestem bardzo zadowolona, chociaż zauważyłam, że te, które kupuję nie rosną po namoczeniu tak bardzo, jak oryginalny BB. Ale nie przeszkadza to w aplikowaniu kosmetyków, więc przyzwyczaiłam się :) Wydaje mi się też, że zamienniki (przynajmniej te, których ja używam) są bardziej wytrzymałe, nie targają się i nie mechacą tak szybko. No i są o wiele tańsze — jak dla mnie te blisko 70 zł nawet raz na dwa czy trzy miesiące to o wiele za dużo, tym bardziej skoro wiem, że mogę kupić odpowiednik za kilka złotych i mieć spokój nawet dłużej, niż z oryginałem :)

    1. Oczywiście, każdy ma inne preferencje i inne oczekiwania. Oryginalny BB spokojnie może posłużyć dłużej niż 2-3 miesiące. Przy odpowiedniej pielęgnacji nawet do 6 miesięcy.

  4. Jako makijazowy feak gabki kocham ponad wszystko. Obecnie mam kilka roznych gabek z Ebelin, H&M, BB, Real Techniques, etc. Najlepiej sprawdza sie BB i Real Techniques, choc te tanie wcale nie odstaja :) Pozdrawiam:)

  5. Przed BB miałam kilka różnych gąbek o różnych kształtach i fakturze. Jednak odkąd kupiłam oryginał stał się ulubieńcem. Mam już drugi egzemplarz, pierwszy był najpopularniejszy, w kolorze różowym i mam takie samo wrażenie, szybciej się dziurawił i ciężko było pozbyć się plam z podkładu. Drugi, który mam aktualnie w kolorze fioletowym już jest trochę lepszy, mam go 4 miesiąc i na pewno jeszcze trochę go poużywam (nie stosuję go co dziennie). A kolejny będzie na pewno czarny skoro jest taki wytrzymały :-)

  6. Dużo słyszałam o tych gąbeczkach, ale nigdy nie miałam okazji spróbować. Nie wiedziałam nawet, że są dostępne w aż tylu kolorach !

  7. No dobra, to jutro w końcu będę testować czy jakiś makijaż mi wyjdzie z BB :D albo lepiej w weekend jakbym zrobiła sobie na twarzy katastrofę haha ;)

  8. BB jeszcze nie miałam, ale uwielbiam gąbkę Real Technique i nie wyobrażam sobie bez niej makijażu. Wiem, że BB prędzej czy później trafi w moje ręce i chyba wybiorę właśnie czarny lub beżowy :)

  9. Nigdy nie używałam tego sprzętu (od niedawna dopiero stosuję pędzel do podkładu), szczerze mówiąc nawet nigdy się z nim nie spotkałam. Fajnie i dokładnie opisałaś, o co w tym wszystkim chodzi. Ja – makijażowa ignorantka dziękuję za ten wpis! ;)

  10. Miałam wiele gąbeczek, które sprawdzały się naprawdę fajnie, ale BB nic nie przebije. Daje bardzo naturalny i idealny efekt – skóra jest taka „flawless”. Żadną inną gąbeczką nie uzyskałam aż tak dobrego efektu, chociaż niektórym było dość blisko :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s