Ulubieńcy marca 2017.

Cześć dziewczyny!

Jak minął Wam marzec? Mi zdecydowanie za szybko! Mimo wszystko był to dobry miesiąc. Spełniłam jedno ze swoich podróżniczych marzeń – odwiedziłam Budapeszt, który notabene jest pięknym miastem. Wiosna zmotywowała mnie również do zrzucenia paru kilogramów i zapisałam się na fitness. Póki co mocno trwam w swoim postanowieniu i ostro ćwiczę. Oczywiście w minionym miesiącu wpadło mi też w ręce kilka kosmetyków wartych uwagi i o nich dzisiaj kilka słów.

Zacznę od pielęgnacji. Po dłuższej przerwie powróciłam do kremu pod oczy Resibo. Na nowo odkryłam za co go tak bardzo lubię. Ma fajną konsystencję, nie jest ona za rzadka ani zbyt gęsta, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Zapach również jest bardzo przyjemny, aczkolwiek nie utrzymuje się zbyt długo po aplikacji. Krem świetnie nawilża okolicę wokół oczu,  przygotowuję skórę pod makijaż i niweluje oznaki zmęczenia, opuchliznę. Bez wątpienia mogę stwierdzić, że jest to jeden z najlepszych kremów pod oczy jakie miałam okazję stosować. Jeśli jesteście zainteresowane tym produktem, to odsyłam do pełnej recenzji, gdzie znajdziecie więcej informacji na jego temat KLIK.

 

Peeling enzymatyczny Sylveco jest ze mną już od dłuższego czasu, ale muszę o nim tutaj wspomnieć. Idealny kosmetyk do cery suchej i naczynkowej. Ma zbitą konsystencję masła, ale pod wpływem ciepła dłoni zamienia się w delikatny olejek i idealnie rozprowadza się na twarzy. Po takim zabiegu skóra jest nawilżona, gładka jak przysłowiowa pupa niemowlaka i gotowa na kolejne etapy pielęgnacji. Najważniejsze, że kosmetyk nie podrażnia i nie zapycha, czego na początku trochę się obawiałam. Ponadto jest to polska marka z naturalnym składem i w dobrej cenie – czego chcieć więcej? Więcej o tym peelingu przeczytacie TU.

Może zaskoczy Was fakt, że w ulubieńcach pojawia się mydło w płynie, ale wierzcie mi na słowo, że nigdy nie miałam lepszego mydła do rąk. Yope – kolejna polska marka, która produkuje ekologiczne i naturalne mydła i balsamy do rąk, a od niedawna także środki czystości. Cena może nie jest atrakcyjna jak na mydło, ale czasami można upolować jakąś promocję. Mi akurat udało się je kupić za 10,99. Oczywiście miałam na początku opory, że to trochę za drogo, ale szybko przekonałam się, że cena jest adekwatna do jakości. Znacie to uczucie, kiedy po umyciu skóra Waszych dłoni jest niemiłosiernie sucha i napięta? Jestem pewna, że tak. I właśnie to mydło sprawia, że po umyciu dłonie są nawilżone i gładkie, cudowne! Na dodatek produkty Yope pięknie pachną i mają bardzo ciekawe opakowania, które ładnie prezentują się na umywalce w łazience. Gorąco polecam wypróbować!

W marcu nie nosiłam zbyt często mocnego makijażu. Na co dzień ograniczałam się do minimum – sprawdzonych produktów, które są ze mną od dłuższego czasu. Jedną z nowości w mojej kosmetyczce jest żel do brwi Graphic Brow Fix Zoeva w odcieniu Arsenic. Moje brwi są dosyć gęste i na co dzień nie mam potrzeby ich wypełniać czy mocno zaznaczać. Dlatego lubię żele, które delikatnie je podkreślą a przy tym utrzymają włoski na swoim miejscu. Żel Zoeva sprawdza się do tego celu idealnie. Oczywiście możemy też najpierw podkreślić brwi kredką albo cieniem a dopiero później nanieść żel w celu utrwalenia. Rewelacyjny produkt, utrzymuje się cały dzień i po prostu spełnia swoje zadanie. Efekt możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu. Na brwiach jedynie żel Zoeva.

I na koniec dwie perełki – pędzle MBrush od Maxineczki nr 05 i 06. Szczerze mówiąc na początku sceptycznie do nich podchodziłam. Jednak na własnej skórze przekonałam się, że są warte każdych pieniędzy i jak na tak dobrej jakości włosie nie są nawet takie bardzo drogie (jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać). Nie będę się tutaj za bardzo rozpisywać, ponieważ planuję osobną recenzję na temat tych pędzli. Włosie jest bardzo, bardzo, bardzo mięciutkie, trzonek idealnie leży w dłoni, a wykonywanie makijażu przy ich pomocy to czysta przyjemność! Cienie szybciutko się blendują, wystarczy kilka machnięć i mamy piękną chmurkę. Jak czytałam opinie dziewczyn, że te pędzle „same malują”, to nie wierzyłam, serio, dopóki sama się o tym nie przekonałam. Jestem pod wielkim wrażeniem. Maxineczka – chapeau bas!

To już wszyscy ulubieńcy na dzisiaj. Dajcie koniecznie znać, czy któryś z powyższych produktów sprawdził się także u Was? A może macie innych ulubieńców minionego miesiąca? Zostawcie swoje typy w komentarzach! Chętnie odkryję coś nowego.

Buziaki!

P.

Advertisements

32 thoughts on “Ulubieńcy marca 2017.

  1. Myślę, że polubiłam to mydełko – ma moje ulubione nuty zapachowe i na dodatek nie wysusza! Pędzelków M Brush póki co tylko zazdroszczę, może kiedyś uda mi się je kupić… ;)

  2. Dużo dziewczyn zaczęło używać i polecać Zoevę, chyba czas spróbować tych produktów, choć nawet nie wiem na tę chwilę gdzie ich szukać. Do jakości którego z bardziej znanych producentów porównałabyś jakość tej marki?

  3. Bardzo ciekawią mnie produkty Yope, bo jeszcze sama niczego nie miałam :D Może nie do końca chciałabym zapoznać się z tym wariantem zapachowym, który prezentujesz (bo nie znoszę cynamonu), ale inny, bez nut korzennych, jak najbardziej bym poznała :D

  4. Widzę tu dwie marki, które kocham – Yope i Sylveco. Uwielbiam je za świetne składy i działanie. Zastanawiam się nad Resibo, niekoniecznie kremem, ale jeśli zachwalasz, to myśle, że się na niego skuszę. :) Coś jeszcze tej marki polecasz?

  5. Zazdroszczę odwiedzin Budapesztu, od pewnego czasu jest moim ulubionym miastem ;) a co do ulubieńców to zaciekawiło mnie to mydło do rąk. Faktycznie, wygląda bardzo fajnie, a jeżeli działa tak cudownie jak piszesz, to nie zostaje mi nic innego, jak je wypróbować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s