Blend It! | Recenzja gąbki do makijażu.

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją gąbeczki Blend It, którą testuję od jakiegoś czasu .  Została ona stworzona na podobieństwo słynnego Beauty Blendera, o którym niedawno pisałam TU. Na pierwszy rzut oka wygląda niemal identycznie, ale czy jej jakość również jest porównywalna z oryginalnym jajkiem? Wszystkiego zaraz się dowiecie.

Zanim kupiłam swoją pierwszą gąbeczkę Blend it! słyszałam  wiele głosów zachwytu na jej temat. Mimo wszystko podchodziłam do niej bardzo sceptycznie. Być może dlatego moje pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne. Dałam jej jednak szansę i z każdym kolejnym użyciem coraz bardziej się do niej przekonywałam. Teraz śmiało mogę stwierdzić, że jest to godny zamiennik BB.

KSZTAŁT I STRUKTURA:

W porównaniu do Beauty Blendera, gąbeczka Blend It jest odrobinę mniej porowata i bardziej zbita. Sucha jest dosyć tępa, natomiast pod wpływem wody nabiera kształtu, staje się przyjemna w dotyku i bardziej sprężysta, aczkolwiek po ściśnięciu nie wraca tak szybko do swojego kształtu jak BB. Zaokrągloną częścią możemy szybko rozprowadzić produkt na całej twarzy, natomiast szpiczasta końcówka pozwala na dotarcie do trudniej dostępnych miejsc (skrzydełka nosa, kąciki oczu).

APLIKACJA:

Przed użyciem musimy zmoczyć naszą gąbkę, która po chwili zwiększa swoją objętość. Podobnie jak w przypadku BB aplikacja podkładu czy innych kremowych produktów jest szybka i przyjemna. Podkład bardzo ładnie i naturalnie wygląda, fajnie stapia się ze skórą i nie pozostawia smug.  Zapewniam Was, że efekt jest tak samo zadowalający jak w przypadku Beauty Blendera. Gąbką Blend it! nakładam też puder sypki i tutaj również sprawdza się bardzo dobrze.

MYCIE:

Do mycia gąbki Blend it! tak samo jak w przypadku Beauty Blendera używam zwykłego szarego mydła. Niestety, nie domywa się już tak szybko i łatwo. Potrzebuję trochę więcej czasu, aby dokładnie wypłukać z niej resztki kosmetyków i mydła. Natomiast zauważyłam, co mnie mocno zdziwiło, że gąbka Blend It jest bardziej odporna na uszkodzenia. Nie obchodzę się z nią jak z jajkiem, nie jestem delikatna a mimo to do tej pory nic się z nią nie dzieje, więc za to duży plus.

Myślę, że gąbki Blend It! są naprawdę godnym zamiennikiem Beauty Blendera. Poza kilkoma małymi szczegółami, nie odbiegają praktycznie niczym od oryginału a są o ponad połowę tańsze.  To świetna alternatywa dla osób, którym szkoda wydawać 69 złotych lub chcą zacząć używać gąbki do aplikacji kosmetyków, ale nie wiedzą, czy taka forma będzie im odpowiadać. Nadal jestem wierną fanką Beauty Blendera i moim zdaniem jest to zdecydowanie najlepszy produkt tego typu na rynku, ale obecnie używam go zamiennie z gąbeczką Blend It, którą również gorąco Wam polecam.

Jeśli moja recenzja zachęciła Was do zakupu, to mam dla Was dobrą wiadomość. Do końca kwietnia w sklepie internetowym mintishop.pl na hasło GLAMOUR otrzymacie rabat 25% na wszystkie produkty Blend It! Dajcie mi koniecznie znać jaka jest Wasza ulubiona metoda aplikacji podkładu.

Buziaki!

P.

BeautyBlender bez tajemnic.

Cześć dziewczyny!

Każda pasjonatka makijażu na pewno wie czym jest Beauty Blender. Niepozorna gąbeczka w kształcie jajka zrobiła karierę wśród wizażystów na całym świecie, wiele osób nie wyobraża sobie bez niej codziennego makeup’u. Kiedyś nie rozumiałam tego fenomenu, dopóki sama nie przekonałam się na własnej skórze czym jest słynne „jajeczko”. Swojego pierwszego BB dostałam prawie trzy lata temu i wtedy przepadłam. Jako że przez moje ręce przewinęło się już kilka tych gąbek, chcę się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami na temat wad i zalet oraz rozwiać wszelkie wątpliwości osób, które zastanawiają się na zakupem tego akcesorium.

Krótkim wstępem przypomnę, czym charakteryzuje się Beauty Blender. Jest to gąbka wielokrotnego użytku, która nie zawiera lateksu i jest hipoalergiczna. Idealnie sprawdza się podczas aplikacji płynnych czy kremowych kosmetyków.  Producent zapewnia, że podkład nałożony Beauty Blenderem doskonale stapia się ze skórą, nie tworzy zacieków i smug, a widoczność zmarszczek i przebarwień jest mniej widoczna. Dodatkowo daje nam gwarancję żywotności produktu na okres 3 miesięcy.

KOLOR:

Wydawać by się mogło, że kolor to dosyć prozaiczna kwestia, ale z własnego doświadczenia wiem, że w tym przypadku ma on znaczenie. Być może to moje subiektywne wrażenie, ale wszystkie moje gąbki traktuję tak samo, dbam o nie w ten sam sposób i myję tymi samymi produktami a jednak w zależności od koloru ich żywotność się różni. Do tej pory miałam okazję używać fioletowego, różowego oraz czarnego, w kolejce czeka jeszcze czerwony. Najszybciej rozpadł się różowy, wytrzymał chyba 4 miesiące, natomiast najlepiej sprawdza się czarny, którego używam już od około 5 miesięcy i nadal wygląda jak nowy. Różowy i fioletowy odbarwiają się z czasem i wydaje mi się, że trudniej jest je domyć.

STRUKTURA I KSZTAŁT:

Jak już wspomniałam BB wykonany jest ze specjalnego piankowego tworzywa, które nie zawiera lateksu. Materiał jest porowaty i ma swoją strukturą przypominać naszą skórę, dzięki czemu tak dobrze wtapia w nią produkt. Gąbka jest bardzo przyjemna w dotyku, miękka i sprężysta. Kształt przypominający jajko, pękaty u doły i szpiczasty na górze, pozwala na szybką i precyzyjną aplikację podkładu nawet w trudno dostępne miejsca takie jak kąciki oczu czy skrzydełka nosa.

APLIKACJA:

Przed aplikacją należy zamoczyć gąbkę w wodzie i nadmiar odcisnąć w papierowy ręcznik. Pod wpływem wody zwiększa ona swój rozmiar i staje się jeszcze bardziej mięciutka. Aplikacja jest naprawdę bardzo przyjemna i szybka. Ja zazwyczaj najpierw nanoszę produkt na twarz, a następnie ruchami stemplującymi rozprowadzam. Uwierzcie, że zajmuje mi to naprawdę kilka sekund. Efekt jest naprawdę świetny, nie tworzą się smugi, podkład pięknie stapia się ze skórą i wygląda bardzo naturalnie. Gąbeczka idealnie sprawdzi się również przy konturowaniu na mokro a nawet do aplikacji pudru sypkiego, co sama praktykuję i uwielbiam efekt jaki wtedy otrzymuję.

Jeśli chodzi o „wypijanie” podkładu, to nie mogę stwierdzić, że gąbka w ogóle go nie wchłania, ale na pewno nie w takim stopniu jak robią to inne gąbki lateksowe dostępne w drogeriach. Dzięki temu, że BB pochłania część produktu, na twarzy zostaje tylko odpowiednia jego ilość. Wiem, że wiele osób uważa, że to marnowanie kosmetyku, jednak moim zdaniem nie jest to do końca wada.

MYCIE:

Producent poleca mydełko Solid. Miałam je i osobiści uważam, że nie jest warte swojej ceny (69zł). U mnie do mycia najlepiej sprawdza się zwykłe szare mydło w kostce, domywa wszystko i absolutnie nie niszczy gąbki. Oczywiście trzeba uważać, aby podczas mycia jej nie uszkodzić, np. paznokciem. Ja obchodzę się z nią bardzo ostrożnie, delikatnie wmasowuję mydełko a następnie płuczę i wyciskam aż gąbka będzie czysta. Warto pamiętać, aby dobrze wypłukać mydło, ponieważ jeśli zrobimy to niedokładnie, to gąbka może nam się szybko zacząć kruszyć. I jeszcze jedna wskazówka: polecam myć w letniej albo chłodnej wodzie.

CENA:

Mam wrażenie, że kilka lat temu BB był o paręnaście złotych droższy. Teraz możemy go kupić za 69 złotych, ale zdarzają się też promocje. Czy jest to drogo czy nie, to oczywiście kwestia indywidualna. Według mnie, jak na produkt, który zachwyca mnie efektem i wystarcza na pół roku (a nawet dłużej), nie jest to duża kwota.

PODSUMOWANIE:

Obecnie na rynku jest dużo tańszych zamienników, więc polecam porównać sobie z oryginałem i wybrać to, co jest dla nas najlepsze w zależności od potrzeb i budżetu. Każda skóra jest inna i będzie mieć inne oczekiwania. Dla mnie jest to zdecydowanie najlepsza gąbka do makijażu i osobiście Wam ją polecam. Trochę się rozpisałam, jak nigdy, ale mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i rozwiałam Wasze wątpliwości. Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem w komentarzach.

Buziaki!

P.

Miracle Complexion Sponge – hit czy kit?

1

Cześć dziewczyny!

Pewnie każda z Was słyszała o Beuty Blenderze, który nazywany jest innowacyjnym akcesorium do make-up’u. Na rynku pojawia się coraz więcej produktów, które w mniejszym lub większym stopniu mają dorównać BB. Osobiście nie miałam nigdy przyjemności współpracować z ‘różowym jajeczkiem’, ale wpadł mi w ręce gadżet, który podobno jest jego całkiem niezłym i tańszym odpowiednikiem. Miracle complexion sponge od Real Techniques, bo o ten produkt się rozchodzi, kupiłam za 29,90zł. Cena całkiem przystępna, zwłaszcza w porównaniu do BB, za który zapłacić musimy ok 70-80zł. Dzisiaj mija dokładnie miesiąc, od kiedy jestem posiadaczką cudownej gąbeczki i chcę się z Wami podzielić moimi wrażeniami na jej temat.

 

2

Gąbka ta zaprojektowana została przy współpracy Nic i Samanthy Chapman znanych z kanału Pixiwoo. Posiada trzy różne zakończenia: okrągłe boki, ściętą płaską krawędź oraz szpiczasty dzióbek. Dzięki temu w prosty sposób wykonamy precyzyjny makijaż całej twarzy i dotrzemy w trudno dostępne miejsca, takie jak kąciki oczu czy skrzydełka nosa. Gąbka jest wielozadaniowa – możemy nałożyć nią tradycyjnie podkład, ale także korektor, róż, rozświetlacz a nawet puder.

 

3

Do tej pory do nakładania podkładu używałam tylko i wyłącznie ulubionego pędzla Hakuro H50. Jednak od kiedy posiadam gąbkę Real Techniques stała się ona niezbędnym akcesorium, dzięki któremu makijaż wykonuję szybciej, bardziej precyzyjnie i efekt jaki uzyskuję jest o wiele lepszy, bez żadnych smug czy niedociągnięć. Miracle Complexion Sponge stosuję też do nakładania korektora pod oczy i na niedoskonałości, a także do nakładania pudru – tutaj też się bardzo fajnie sprawdza, nie robi maski, cały makijaż wygląda naturalnie a jednocześnie jest trwały.

 

4

Nie zauważyłam, żeby pomarańczowe jajeczko pochłaniało jakieś wielkie ilości podkładu, czego, szczerze mówiąc, się obawiałam. Zużywam go tyle co zawsze, a może nawet odrobinę mniej, gdyż teraz wystarcza niewielka ilość, aby osiągnąć efekt większego krycia.

W jaki sposób używam tej gąbeczki? Pod wpływem wody jej objętość powiększa się dwukrotnie i właśnie wtedy najwygodniej nakłada się nią makijaż. Można też na sucho, jednak ja wolę zwilżoną opcję. Podkład wklepuję ścięta płaską końcówką, dzióbek służy mi do rozprowadzania korektora wokół oczu i na niedoskonałości, natomiast puder wtłaczam za pomocą zaokrąglonej powierzchni. Taki sposób aplikacji jest dla mnie najwygodniejszy i sprawdza się u mnie najlepiej.

 

5

 

Wiem, że wiele osób neguje nakładanie kosmetyków gąbką twierdząc, że jest to niehigieniczne. Ja absolutnie się z tym nie zgodzę, pod warunkiem, że po każdym użyciu dokładnie wyczyścimy jajeczko (ja dodatkowo spryskuję je płynem odkażającym). Nie ma z tym większego problemu, wystarczy ciepła woda i mydło.

 

6

Jedyną wadą, jaką zauważyłam po miesiącu codziennego stosowania (czasami nawet używam jej kilka razy dziennie, kiedy maluję inne osoby) jest jej trwałość. Zaczynają się pojawiać jakby „pęknięcia” (ale nie przeszkadza to w użytkowaniu). Nie wiem dlaczego tak się dzieje, bo obchodzę się z nią naprawdę jak z jajkiem. Oczywiście nic nie jest wieczne i zdaję sobie sprawę, że za jakiś czas będę musiała wymienić Miracle Sponge na nowy model i absolutnie ten jeden mały minusik mnie do tego nie zniechęci. Póki co działa i sprawuje się świetnie, więc z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić.

 

7

Znacie? Posiadacie? Lubicie? Podzielcie się swoimi doświadczeniami z produktami tego typu.

 

Buziaki!

 

P.