Ecolab – indyjskie różane mydło scrub do ciała.

Cześć dziewczyny!

DSC_1515

Ecolab to marka, która stosunkowo niedawno pojawiła się na polskim rynku, dlatego pewnie niewiele osób ją kojarzy. Przyznam się szczerze, że wcześniej sama o niej nie słyszałam, ale zachęcona przez bardzo miłą ekspedientkę w drogerii Jasmin skusiłam się na wypróbowanie indyjskiego różanego peelingującego mydła. Jak wypadło pierwsze spotkanie z marką Ecolab? Zapraszam na recenzję.

DSC_1530

Mydełko zawiera aż 99,2% składników pochodzenia roślinnego, bez parabenów i SLS, co niewątpliwie jest dużym plusem. Składniki aktywne to: olej z pestek winogron, masło kakao, ekstrakt trawy cytrynowej oraz jagody goji. Scrub został zamknięty w słoiku wykonanym z miękkiego plastiku. Opakowanie może i wygląda całkiem przyjemnie, ale jest bardzo nieporęczne za sprawą wciskanego a nie zakręcanego wieczka. Konsystencja jest zwarta, ciągnąca, łatwo rozprowadza się na skórze. Zapach jest niesamowity, różany z delikatną owocową nutą, niestety nie utrzymuje się na ciele zbyt długo. Całość przypomina mi lody, aż ma się ochotę je zjeść.

DSC_1533

 

DSC_1534

Produkt świetnie sprawdza się w kwestii oczyszczania, zmiękczania i nawilżania. Zawiera dużo drobinek ścierających, które delikatnie masują i pobudzają. Nie jest to typowy scrub, ale przy mojej wrażliwej skórze sprawdza się idealnie, nie podrażania. Po prysznicu skóra jest widocznie gładsza i odżywiona.

DSC_1527

Niewątpliwie mogę stwierdzić, że pierwsze zetknięcie z marką Ecolab okazało się strzałem w dziesiątkę i na pewno wypróbuję inne ich produkty. Cena może nie jest zachęcająca, za opakowanie o pojemności 450ml zapłaciłam ok 25 złotych, ale jest ona całkowicie adekwatna do działania i wydajności.

Znacie inne produkty Ecolab? Chętnie poczytam Wasze opinie.

Buziaki.

P.

Bania Agafii, cedrowe mydło do włosów i ciała.

Cześć dziewczyny!

DSC_0592

Wiele razy już wspominałam, że wybierając kosmetyki pielęgnacyjne zwracam dużą uwagę na ich składy. Dzięki temu rzadko zdarza się, że jakiś produkt mnie uczula lub negatywnie wpływa na stan mojej skóry czy włosów. Jakiś czas temu dostałam mydło cedrowe Banii Agafii. Przyznam, że jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką, choć wiele dobrego o niej słyszałam. Jeśli jesteście ciekawe jak ten produkt się sprawuje, to zapraszam dalej.

DSC_0598

Mydło cedrowe przeznaczone jest do mycia ciała oraz włosów. Skład jest bardzo przyzwoity, nie znajdziemy w nim SLS, parabenów czy silikonów. W przezroczystym plastikowym słoiczku mamy 300ml produktu. Konsystencja jest lekko galaretowata, łatwo się rozprowadza i spłukuje. Zapach bardzo przyjemny, leśny, zapewne za sprawą oleju z cedru, który widnieje już na drugim miejscu w składzie.

DSC_0605

DSC_0609

Szczerze mówiąc zawsze sceptycznie podchodziłam do tego typu produktów 2w1. Jednak w tym przypadku zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Podczas pierwszego mycia włosów nie użyłam żadnej odżywki, aby sprawdzić jak samo mydło wpłynie na stan mojej czupryny. Okazało się, że włosy są pięknie lśniące, nawilżone, dobrze się układają i rozczesują. Bardzo obawiałam się przesuszenia skalpu, ale nic takiego nie miało miejsca. Mydełko dobrze się pieni, na pewno o wiele lepiej niż szampony bez SLS, których używałam do tej pory. Wystarczy odrobinę zmieszać z wodą rozetrzeć je w dłoniach. Do codziennego mycia ciała również świetnie się nadaje. Dokładnie oczyszcza i nie przesusza. Po prysznicu moja skóra jest gładka i nawilżona. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to cena ok 17złotych. Jednak biorąc pod uwagę wydajność, jestem w stanie przymknąć na to oko. Na pewno zakupię jeszcze nie jedno opakowanie.

Znacie inne produkty Bani Agafii, które możecie polecić? Bardzo chętnie wypróbuję.

 

Buziaki!

P.

 

 

 

Olejek busajna.

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj opowiem Wam o olejku, który odkryłam stosunkowo niedawno, ale od razu skradł moje serce.  Jeśli jesteście ciekawe  co to za olejek, jakie jest jego działanie i zastosowanie, to zapraszam do lektury.

P1080989

Olejek Busajna pochodzi z Arabii Saudyjskiej i jest mieszaniną specjalnie dobranych olejków: olej jojoba, olej z nasion Meadowfoam, olej z czarnej porzeczki, olej z nasion kamelii olejodajnej, olej z nasion ogórecznika lekarskiego, olej z pestek winogron, olej migdałowy oraz olejek eteryczny ze skórki grejpfruta. Zawiera fitosterole, witaminy E, A, B1, B2, B6, D i F, składniki mineralne oraz polifenole. Polecany jest do skóry dojrzałej (ma działanie przeciwstarzeniowe), suchej, przesuszonej, łuszczącej się wrażliwej, naczyniowej a nawet trądzikowej. Rozjaśnia, ujędrnia i regeneruje cerę, reguluje wilgotność skóry, łagodzi swędzenie, posiada też właściwości przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwgrzybicze i przeciwbólowe.

P1080995

Olejek jak to olejek ma dosyć tłustą aczkolwiek rzadką, lejącą konsystencję, szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnie tłustej warstwy jak to w większości przypadków bywa. Posiada lekko pomarańczowy kolor i cudowny zapach, który przypomina świeże cytrusy, co zapewne zawdzięczamy zawartości olejku eterycznego ze skórki grejpfruta.

Można stosować go zamiast kremu na dzień i na noc. Ja używam go głównie do twarzy na noc, ale świetnie sprawdza się też przy przesuszonych dłoniach, łokciach czy piętach,  a także delikatnie wklepuję go w usta, które w ostatnim czasie bardzo mi pękają. W każdym przypadku jestem niezmiernie zadowolona z jego działania. Zwłaszcza moja cera bardzo go polubiła. Buzia wygląda naprawdę dużo lepiej, jest lekko rozjaśniona, delikatna i miękka w dotyku. Doskonale nawilża, ale jednocześnie nie zapycha (co w moim przypadku często się zdarza). Wydajność również pozytywnie zaskakuje, po miesiącu codziennego stosowania prawie w ogóle nie widzę, aby go ubywało. Wystarczą dosłownie 2-3 krople aby posmarować całą twarz.

Za 100ml olejku zapłaciłam 35 złotych, myślę, że jak na tak cudowne działanie i wydajność cena nie jest jakoś szczególnie wysoka.

Słyszałyście o tym olejku? A może macie inne ulubione? Podzielcie się w komentarzach.

 

Buziaki!

P.