Urban Decay Naked Smoky.

Cześć dziewczyny!

Urban Decay jest jedną z kultowych marek jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe. Paletki z serii Naked są znane chyba każdej pasjonatce makijażu i cieszą się świetną opinią wśród wizażystów. Osobiście nigdy nie miałam okazji przetestować żadnej z nich. Mimo dobrych recenzji, cena jednak odstrasza. W lipcu ubiegłego roku premierę miała kolejna paleta Naked, tym razem w wersji Smoky. Korzystając ze zniżki w Sephorze w końcu się na nią skusiłam. Jest u mnie już ładnych parę miesięcy, więc mogę powiedzieć co nieco na jej temat. Czy mnie zachwyciła? Zaraz się dowiecie.

DSC_4256

Opakowanie ma bardzo ciekawy design. Wykonane jest z solidnego plastiku, zamykane na magnes. W środku znajduje się 12 cieni, duże lusterko oraz pędzelek, którym bardzo fajnie się pracuje. Z jednej strony jest mniejsza kuleczka, a z drugiej puchata końcówka do blendowania. Dołączono również książeczkę z czterema propozycjami makijażu smoky.

DSC_4255

W palecie znajdziemy dwanaście przydymionych odcieni o różnym wykończeniu: mat, satyna i mocniejszy błysk. Kolory są dobrze dobrane, od jasnych po ciemne i fajnie się uzupełniają. Dzięki temu paletka jest bardzo  uniwersalna, można stworzyć za jej pomocą makijaż dzienny i wieczorowy, bardziej lub mniej intensywny.

High – szampański beżowo – różowy cień z dosyć mocnym błyskiem i drobinkami, daje lekko mokry efekt na powiece

Dirtysweet – metaliczne złoto

Radar – ciepły brąz o metalicznym połysku

Armor – grafitowy cień z srebrnymi drobinkami, który pięknie mieni się na powiece

Slanted – metaliczny szary / grafitowy

Dagger – ciemny grafit z chłodnymi tonami i delikatnym srebrnym pyłkiem

Black market – czerń o satynowym wykończeniu

Smolder – ciemna perłowa śliwka

Password – matowy chłodny odcień taupe

Whiskey – matowy ciepły brąz

Combust – matowy jasny beż z różowymi tonami

Thirteen – bardzo jasny matowy beż

DSC_4251

Cienie są bardzo dobrze napigmentowane i nawet jasne kolory nie znikają na powiece. Mają przyjemną, lekko kremową  konsystencję, dzięki czemu pięknie i łatwo się je blenduje. Chociaż osoby, które nie są zbyt biegłe w makijażu mogą mieć z nimi problem, trzeba je po prostu wyczuć.

DSC_4246

 

Kolejny plus za trwałość. Cienie długo utrzymują na swoim miejscu. Makijaż przy ich użyciu wygląda naprawdę bardzo ładnie i efektownie, zwłaszcza na wieczorne wyjścia. Imprezowy look przetrwa nawet całą noc, oczywiście jeśli wcześniej dobrze przygotujemy powiekę.

DSC_4245

Paletka jest naprawdę ciekawa pod względem kolorystycznym, podoba mi się jej pigmentacja i trwałość, natomiast jej największym minusem jest to, że cienie się osypują, głównie te błyszczące z drobinkami. Płacąc 200 złotych za paletę oczekuję naprawdę świetnej jakości, a tutaj niestety się troszkę  zawiodłam. Nie wiem jak jest z innymi paletami Naked, ale w przypadku Smoky niestety nie do końca zgadzam się z zachwytami na jej temat. Gdyby nie osypywanie, byłabym naprawdę zadowolona. Sama używam tej paletki bardzo rzadko. Zdecydowanie wolę jakość Zoevy, która jest sporo tańsza, cienie jakościowo są porównywalne a praktycznie wcale się nie osypują.  Naked Smoky może i jest fajna, ale moim zdaniem nie warta swojej ceny.

Dajcie koniecznie znać jak u Was sprawdza się ta paleta. Może macie zupełnie inne zdanie na jej temat? Albo zastanawiacie się nad jej kupnem?  Jestem ciekawa Waszych opinii.

Buziaki!

P.

Reklamy

Zoeva Coral Spectrum – paleta róży.

Cześć dziewczyny!

DSC_6569

Na początku roku Zoeva wypuściła nową kolekcję Spectrum. Jestem totalnie zakochana zarówno w cieniach jak i pędzlach tej marki, więc nowości zawsze budzą ciekawość i zainteresowanie. Do tej pory ani razu się nie zawiodłam. W tym przypadku żadna z paletek cieni Spectrum nie urzekła mnie jakoś specjalnie jeśli chodzi o gamę kolorystyczną, dużo odcieni pokrywa się z tymi, które już mam w swojej kolekcji, dlatego raczej nie skuszę się na żadną z nich. Natomiast bardzo spodobały mi się paletki róży do policzków. Do wyboru mamy trzy wersje kolorystyczne: pink, coral oraz nude. Ja zdecydowałam się na Coral Spectrum, bo wydaje mi się najbardziej uniwersalna. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na jej temat, to zapraszam do dalszego czytania.

DSC_6571

Cała seria Scpectrum ma bardzo elegancki i przykuwający wzrok design. Opakowanie wykonane z solidnej tektury, zamykane na magnes prezentuje się naprawdę rewelacyjnie. W środku znajdują się cztery róże o różnym wykończeniu: matowe oraz satynowe, od jasnej brzoskwini do koralowego różu.

DSC_6584

Paletka ta jest niemalże idealna. Róże są świetnie napigmentowane, nie tworzą plam, łatwo rozprowadzają się na policzkach i utrzymują się na swoim miejscu praktycznie cały dzień. Jedyny minus jaki zauważyłam, to odrobinę się pylą podczas nabierania na pędzel, ale wobec powyższych zalet w ogóle mi to nie przeszkadza.

DSC_6591

Koszt takiej paletki to ok 75 złotych. Za tak świetną jakość nie jest to wysoka cena. Tym bardziej, że mamy tu cztery róże, każdy o gramaturze 3,8g. Gorąco polecam Wam ten produkt!

 

Buziaki!

P.

Zoeva – Naturally Yours.

Cześć dziewczyny!

DSC_5588

Po długiej nieobecności wracam do Was z kolejnymi recenzjami. Przez ostatnie miesiące przetestowałam sporo kosmetyków, zarówno z kolorówki jak i pielęgnacji, tak że mam się czym z Wami podzielić. Na pierwszy ogień idzie paletka Zoeva Naturally Yours, którą posiadam już od dłuższego czasu i jest to zdecydowanie moje największe odkrycie 2015 roku. Jeśli jesteście ciekawe za co ją uwielbiam, to czytajcie dalej.

DSC_5611

Nad zakupem palet Zoeva zastanawiałam się od dawna, ale długo nie mogłam się zdecydować. Ostatecznie wybór padł na najbardziej neutralną czyli Naturally Yours. W tekturowym opakowaniu znajduje się 10 dobrze napigmentowanych cieni o różnym wykończeniu, 5 matowych i 5 połyskujących. Kolory są bardzo dobrze dobrane. Mamy tu bazowy cielisty cień, jaśniutki „first love” świetnie sprawdza się do rozświetlenia kącików lub pod łuk brwiowy, matowe brązy idealne do podkreślenia załamania powieki, brąz „forever yours” pięknie opalizuje na turkus, złoto świetnie sprawdzi się zarówno w makijażu dziennym jak i wieczorowym oraz klasyczna czerń. Błyszczące cienie nie wyglądają nachalnie, delikatnie się mienią, co daje naprawdę subtelny i elegancki efekt na powiece.

DSC_5591

DSC_5595

DSC_5596

Przejdźmy teraz do najważniejszego: za co tak uwielbiam tę paletę? Przede wszystkim za jakość, pigmentację oraz trwałość. Cienie praktycznie w ogóle się nie osypują, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, praca nimi to sama przyjemność. Pigmentacja jest świetna, podczas blendowania nie tracą koloru, można budować intensywność makijażu. Konsystencja jest miękka i kremowa, dzięki czemu cienie bardzo ładnie i łatwo się rozcierają. Na powiece utrzymują się w idealnym stanie aż do momentu demakijażu, aplikuję je na przypudrowany korektor i spokojnie wytrzymują cały dzień.

DSC_5590

Naturally Yours to paleta, którą z czystym sumieniem mogę każdemu polecić. Śmiało mogę powiedzieć, że swoją jakością bije na głowę inne marki, które są nawet kilka  razy droższe. Żałuję, że tak późno zdecydowałam się na zakup, ale na pewno skuszę się jeszcze na inne palety Zoeva.

Dajcie znać czy używałyście którejś z palet Zoeva. Jestem ciekawa Waszych opinii.

Buziaki!

P.