Aktualna pielęgnacja włosów. | Insight Professional.

Cześć dziewczyny!

Od ostatniego wpisu na temat pielęgnacji moich włosów minęło trochę czasu a sporo się w tej kwestii zmieniło. Pół roku temu poznałam markę Insight, dzięki której moje włosy na nowo odżyły. Oczywiście w międzyczasie przewijają się cały czas pojedyncze produkty innych firm, jednak Insight nadal jest moim numerem jeden. Jeśli jesteście ciekawe jakich produktów używam do pielęgnacji moich ciężkich w utrzymaniu włosów, to zapraszam do dalszej części wpisu.

KILKA SŁÓW O MARCE:

Insight to włoska marka kosmetyków pielęgnacyjnych do włosów i ciała. W produktach tej linii nie znajdziemy SLS, SLES, olejów mineralnych, silikonów, parabenów, alergenów czy sztucznych barwników. Główne składniki pochodzą z ekologicznych upraw, a zawartość naturalnych olei i maseł oraz organicznych ekstraktów ma działanie wzmacniające i odżywcze. Jest w miarę możliwości naturalnie, a więc tak jak ja i moje włosy lubimy najbardziej. Wszystkie kosmetyki zamknięte są w wygodnych opakowaniach z ciemnobrązowego plastiku, szata graficzna jest minimalistyczna i przyjemna dla oka.

SZAMPON Z SERII LOSS CONTROL:

Zacznę od szamponu, bo to niewątpliwie podstawa w pielęgnacji włosów. Długo zastanawiałam się, który wybrać, w końcu zdecydowałam się na ten z serii Loss Control czyli zapobiegający wypadaniu włosów. Zawiera organiczne ekstrakty z kasztanowca, guarany i echinacea a także naturalny mentol. Od szamponu oczekuję przede wszystkim dobrego oczyszczania, ale jeśli przy okazji miałby wzmocnić moje włosy, to jestem jak najbardziej na tak.

Opakowanie posiada pompkę, która dozuje odpowiednią ilość produktu. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie, podczas mycia głowy nie muszę martwić się, że coś mi się wyleje, problemów z zakrętkami też nie ma. Szampon ma konsystencję przezroczystego żelu, który po kontakcie z wodą całkiem nieźle się pieni. Bardzo często szampony bez SLS nie są zbyt wydajne właśnie ze względu na brak obfitej piany. W tym przypadku jest zupełnie inaczej, 500 ml starczyło mi spokojnie na ok 4-5 miesięcy. W międzyczasie zdarzyło mi się parę razy umyć włosy innym szamponem, ale uważam, że i tak wydajność jest bardzo dużym plusem. Jeśli chodzi o zapach, to zdecydowanie mocno czuć w nim mentol, ale dla mnie nie jest on drażniący. Podczas mycia włosów czuć przyjemne orzeźwienie i świeżość na głowie, właśnie za sprawą mentolu. To dosyć dziwne uczucie, jeszcze żaden szampon w ten sposób nie działał na moją skórę głowy, ale muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba. Sam szampon delikatnie plącze włosy i nie nadaje im efektu wow, ale tak jak już wspomniałam dla mnie nie to jest najważniejsze. Włosy nie przestały całkiem wypadać, ale na pewno nie w tak dużych ilościach jak wcześniej. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam natomiast mnóstwo baby hair, więc składniki, które miały pobudzić włosy do wzrostu faktyczni działają tak jak powinny. No i oczywiście szampon bardzo dobrze oczyszcza, a dodatkowo daje uczucie świeżości na głowie. Ja jestem nim zachwycona i na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie. Kosztuje 39 złotych za 500 ml, więc nie jest to zbyt wygórowana cena.

ODŻYWKA Z SERII DAMAGED HAIR:

Tak jak wspomniałam wcześniej sam szampon delikatnie plącze włosy. Więc żeby je wygładzić i nadać blasku potrzebuję odżywki. Wybrałam tę z serii Damaged Hair, czyli do włosów zniszczonych. Chociaż moje włosy nie są w bardzo złej kondycji, to stwierdziłam, że przyda im się lekka regeneracja, zwłaszcza że raz na jakiś czas zdarza się kontakt z suszarką czy prostownicą. Składniki aktywne to: organiczny ekstrakt z kiełków pszenicy, masło z oliwek, olej arganowy oraz olej z ryżu. Dzięki nim odżywka ma wygładzać łuski włosa, wzmacniać cebulki i pobudzać mieszki włosowe do wzrostu. W przypadku moich włosów, które są dosyć ciężkie i niesforne, lubią się puszyć i elektryzować, ten kosmetyk naprawdę dobrze sobie radzi. Włosy są dociążone, ale nie obciążone, wygładzone, mięsiste, miękkie i pięknie błyszczą. Bardzo mi się podoba taki efekt. Dodatkowo piękny zapach kosmetyku utrzymuje się na włosach do kilku-kilkunastu godzin. Plusem jest też szybka aplikacja, wystarczy potrzymać odżywkę 3-5 minut na głowie i spłukać.

Wydajność tego kosmetyku podobnie jak w przypadku szamponu jest bardzo duża. Do moich średniej długości włosów wystarcza jedna pompka aby otrzymać zamierzony efekt. Koszt to 36 złotych za 500 ml.

SERUM OCHRONNO-ODBUDOWUJĄCE: 

Oprócz odżywki czasami lubię wspomagać się innymi preparatami, które doraźnie poprawiają stan moich włosów. Serum ochronno – odbudowujące jest moim zdecydowanym ulubieńcem w tej kwestii. Ma konsystencję delikatnego olejku, który cudownie pachnie. Składniki aktywne: olej z dzikiej róży, fitokompleks z malwy, nagietka i kwiatu Althea mają za zadanie regenerować i chronić, a także uelastyczniać włókno włosa i głęboko nawilżać.

Muszę Wam powiedzieć, że ten produkt idealnie się u mnie sprawdza. Najczęściej stosuję go na umyte, jeszcze mokre włosy, głównie wcieram w końcówki a resztką produktu przejeżdżam po pasmach włosów. Czasami też delikatnie rozcieram w dłoniach i przeczesuję nimi suche włosy, kiedy chcę uniknąć elektryzowania czy puszenia. Nie obciąża kosmyków, nie wzmaga przetłuszczania. Nadaje włosom lekkości, sprawia, że są mięciutkie i śliskie w dotyku. Wyglądają ładnie i zdrowo. Za ten produkt musimy zapłacić 39 złotych za 50ml.

Firma Insight bardzo mnie oczarowała swoimi produktami i na pewno będę do nich wracać. Ceny w stosunku do jakości nie są wysokie, a szeroka gama produktów sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Chętnie bym wypróbowała także ich kosmetyki do pielęgnacji ciała.

A jakie są Wasze ulubione produkty do pielęgnacji włosów? Może macie już doświadczenia z marką Insight? Dajcie mi znać w komentarzach.

Buziaki.

P.

Sylveco – odbudowujący szampon pszeniczno – owsiany.

Cześć dziewczyny!

DSC_3523

Po pozytywnej recenzji wygładzającej odżywki Sylveco, przyszła pora na wypróbowanie odbudowującego szamponu pszeniczno – owsianego. Skusiłam się na jego zakup głównie ze względu na promocję szampon + odżywka, aczkolwiek wcześniej miałam okazję zużyć kilka próbek, więc mniej więcej wiedziałam czego mogę się po nim spodziewać. Czy i tym razem się nie zawiodłam?

DSC_3536

Marka Sylveco znana jest ze swoich prostych i naturalnych składów, bez SLS i silikonów i tak jest również w tym przypadku. Skład: woda, glukozyd laurylowy, betaina kokamidopropylowa, miód, glukozyd kokosowy, panthenol, proteiny owsa, proteiny pszenicy, guma guar, kwas mlekowy, benzoesan sodu, olejek z trawy cytrynowej.

DSC_3538

Opakowanie charakterystyczne dla marki Sylveco, półprzezroczysta buteleczka z ciemnego plastiku o pojemności 300ml. Zamknięcie typu klips z dziubkiem pozwala bez problemu wydobyć produkt, działa  sprawnie i wygodnie. Sam szampon ma konsystencję przezroczystego żelu o lekko słomkowym zabarwieniu oraz dość przyjemny zapach. Jak na kosmetyk bez SLS bardzo dobrze się pieni.

DSC_3526

W jaki sposób go stosuję? Nanoszę na mokre włosy, wmasowuję, dokładnie spłukuję a następnie czynności te powtarzam i pozostawiam szampon na włosach na kilka minut. Czasami od razu dodaję pod koniec odżywki. Taki sposób najbardziej mi odpowiada i uzyskuję wtedy najlepszy dla mnie efekt.

Jakie są jego plusy? Przede wszystkim bardzo dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy, dokładnie zmywa również oleje. Nie plącze włosów, nie podrażnia, nie powoduje łupieżu (co u mnie się często zdarza) i nie wzmaga przetłuszczania. Dodatkowo jest również bardzo wydajny. Stosuję go co drugi, trzeci dzień od ponad miesiąca i zużyłam dopiero nieco ponad  pół opakowania.

Efekt po umyciu? Włosy pięknie lśnią, są miękkie, gładkie, przyjemne w dotyku i ładnie się układają. Kosmyki wyglądają na zdrowe, odżywione i nawilżone.

DSC_3530

Podsumowując jest to jeden z lepszych szamponów jakich używałam i na pewno będę do niego wracać. Jedyną jego wadą jest cena ok 26 złotych, ale uważam, że w stosunku do efektu jaki otrzymuję, jest ona jak najbardziej adekwatna. Poza tym zawsze można upolować jakąś promocję.

Znacie ten szampon? Jakie są Wasze opinie? Chętnie przeczytam w komentarzach.

Buziaki!

P.

Sylveco – wygładzająca odżywka do włosów.

Cześć dziewczyny!

DSC_1537

Z marką Sylveco znam się już od jakiegoś czasu i jestem bardzo zadowolona z ich produktów. Do tej pory stosowałam tylko kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Od pewnego czasu kusiła mnie wygładzająca odżywka do włosów, a że akurat skończyła mi się maska L’Biotica, to postanowiłam w końcu ją wypróbować. W internecie opinie na jej temat są różne. A jak sprawdza się u mnie?

DSC_1539

W buteleczce z ciemnego plastiku otrzymujemy 300 ml produktu. Szata graficzna jest charakterystyczna dla produktów Sylveco, przyjemna dla oka. Skład również jest bardzo przyzwoity: woda, alkohol etylowy, ekstrakt z łopianu, cukier, olej z pestek winogron, oliwa z oliwek, gliceryna, kwas stearynowy, panthenol, glukozyd decylowy, olej arganowy, oleinian glicerolu, kwas mlekowy, guma guar, benzoesan sodu, betaina kokamidopropylowa, olejek sosnowy.

Konsystencja odżywki przypomina lekki krem, jest dosyć gęsta i ciężko ją wydobyć z opakowania. Ziołowy zapach, przyznam szczerze, nie przypadł mi do gustu, jednak nie jest on drażniący i nie utrzymuje się zbyt długo na włosach.

DSC_1542

Jeśli chodzi o samo działanie odżywki, to jestem bardzo zadowolona. Nakładam ją na całą długość włosów na około 3 minuty po czym dokładnie spłukuję. Po wysuszeniu włosy są miękkie, błyszczące, wygładzone i nawilżone. Wyglądają zdrowo i łatwo się rozczesują. Nie są przeciążone i nie przetłuszczają się zbyt szybko. Podsumowując: obietnice producenta zostały jak najbardziej spełnione. Na moich ciężkich i dość grubych włosach odżywka ta sprawdza się świetnie.

A czy Wy miałyście okazję wypróbować ten produkt? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.

 

Buziaki.